Rynek pracy

Płace realne w Polsce: co pokazują dane GUS za I kwartał 2024

Nominalne wzrosty płac o 12,9% rok do roku wyglądają imponująco — dopóki nie przyłożysz do nich wskaźnika CPI.

Wydruk wykresu wzrostu płac z odręcznymi adnotacjami

Co oznacza wzrost nominalny a co realny

GUS opublikował dane za I kwartał 2024 roku: przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw wzrosło o 12,9% rok do roku, osiągając poziom 8 147 zł. Liczba robi wrażenie, dopóki nie zestawimy jej z inflacją CPI, która w tym samym okresie wyniosła średnio 3,4%. Po uwzględnieniu deflacji siła nabywcza wzrosła realnie o około 9,2% — co jest solidnym wynikiem, ale już nie rekordem. Kluczowe jest jednak to, że wzrost rozłożył się nierównomiernie. W sektorze finansowym i ubezpieczeniowym dynamika płac sięgnęła 17,3%, podczas gdy w przetwórstwie przemysłowym zatrzymała się na 10,1%. Pracownicy budżetówki — zwłaszcza w ochronie zdrowia i edukacji — odczuli wzrosty dopiero po podwyżkach wprowadzonych w lutym i marcu, co nie znalazło pełnego odzwierciedlenia w danych za cały kwartał. Warto też pamiętać, że dane GUS dotyczą przedsiębiorstw zatrudniających powyżej 9 osób, co oznacza, że mikroprzedsiębiorstwa — skupiające blisko 40% pracujących Polaków — są poza próbą. Obraz rynku pracy jest więc pełniejszy dopiero po połączeniu tych danych z badaniem BAEL oraz rejestrami ZUS.

Które sektory zyskały, które zostały w tyle

Analiza sektorowa ujawnia znaczące dysproporcje wewnątrz łącznego wskaźnika wzrostu płac. Sektor IT i telekomunikacja utrzymał dynamikę powyżej 15%, napędzany popytem na specjalistów ds. cyberbezpieczeństwa i chmury obliczeniowej. Handel detaliczny zanotował wzrost rzędu 11,5%, częściowo dzięki podwyżce minimalnego wynagrodzenia do 4 242 zł brutto od stycznia 2024. Budownictwo, choć zmagające się z wysokimi kosztami materiałów, wypłacało realnie więcej niż rok wcześniej o blisko 9% — głównie ze względu na rosnący portfel zamówień infrastrukturalnych finansowanych z KPO. Niepokoją natomiast dane dla kultury i rekreacji: wzrost nominalny ledwo przekroczył inflację, co oznacza stagnację siły nabywczej. Przed wyciągnięciem wniosków na temat ogólnej kondycji rynku pracy należy uwzględnić jeszcze jedną istotną zmienną: różnice regionalne. Wynagrodzenia w województwach mazowieckim i dolnośląskim nadal przewyższają średnią krajową o odpowiednio 28% i 11%, podczas gdy w województwie podkarpackim i warmińsko-mazurskim dystans do średniej pozostaje znaczący. Te różnice strukturalne nie znikną po jednym kwartale dobrego wzrostu.